niedziela, 7 lipca 2013

Żuławy


Melduję:) swój powrót z Żuław 

Dziś nie dam już rady zdać relacji z pobytu. Zdjęcia właściwie już czekają, ale muszę pomyśleć nad treścią. 
A tematów na przysłowiowy doktorat. Bo i Mennonici, domy podcieniowe, wiatraki i wreszcie zwierzęta zaprzyjaźnione z człowiekiem.Najwięcej kadrów poświęciłam cmentarzom mennonickim, bo głównie w ich poszukiwaniu pojechaliśmy na Żuławy. Odnaleźliśmy trzy z nich. Kadr powyżej, to  Stogi.  
cdn - zapraszam na swój blog:) I mam nadzieję na rozmowę - rzecz jasna!




_______________________________________________________________

(andrzejb98)  Aby nie otwierać nowego posta tu wklejam dowód na to, że olęderskie domy umierają.
Reszt pojechała do skansenu w Sierpcu -



piątek, 5 lipca 2013

czy można rybim okiem?

Pod nieobecność Anki porozmawiajmy o zaletach i wadach "rybiego oka".
Ciekawi mnie opinia czy takie, zdeformowane pokazywanie rzeczywistości jest uprawnione? Specjalnie piszę - "zdeformowane pokazywanie", a nie "zdeformowana rzeczywistość" gdyż rzeczywistość była normalna. 
Osobiście uważam, że tego rodzaju obiektyw pozwala "przerysować" pewne elementy obrazu, przez co możemy coś podkreślić i jednocześnie złagodzić temat w tle:


Bazylika Sacre Coeur przyciąga swoim pięknem i znaczeniem uwagę, tu wydaje mi się, przez zniekształcenie staje się jakby bajkowym, nierzeczywistym tłem.

Trochę inaczej jest z drugim zdjęciem. Tu facet z plakatu niemal wyłazi z ram,  cała kompozycja staje się jednopłaszczyznowa.





-----------------------------------
                   W taki sposób chciałbym powitać naszego pierwszego obserwatora, Cieszę się bardzo, że Artysta           Małgorzata Południak - Pierwszy milion nocy   chce nas obserwować. Oczywiście zapraszamy do wspólnych rozmów.


środa, 3 lipca 2013

o "odczłowieczeniu"

Spodobało mi się to określenie Iwony "odczłowieczony". Może ono znaczyć też chyba - bezludny.
W takim też znaczeniu pomyślałem o krainie w której mieszkali Łemkowie czyli o Beskidzie Niskim.
Od wielu lat ten piękny region Polski, ryzykownie powiem - najpiękniejszy, pozostał właśnie odczłowieczony. I można powiedzieć tak w przenośni jak i nie. No bo po wojnie został przymusowo odczłowieczony - wyludniony, ze względu na swoją etniczną inność przez komunistyczne władze PRL, co do dzisiaj skutkuje powiem tak - pustką ludzką.
Jest to jednak tylko wrażenie nieobecności ludzi, co nota bene, bardzo mi odpowiada, bo bycie na tym terenie zwolnione jest od wszędobylskiego tłoku. Przy tym nie można tu skarżyć się na brak duchowej obecności człowieka. Na każdym niemal kroku spotykamy dowody na to, jak właśnie człowiek, ze swoim życiem codziennym, swoją kulturą duchową, związany był z tą ziemią.






Gdy jednak chcemy zrobić zdjęcie "uczłowieczone" to znajdziemy taką możliwość.




Dobrze we troje wiemy, że życie tu biegnie innym rytmem niż dawniej. Podobnie jak w przypadku wielu pięknych miejsc, dawnych tubylców wyparli daczowicze z różnych dużych miast. Wioski poza sezonem świecą pustkami, a jedynymi, którzy witają przybyszów, są zdziwione psy - skąd się tacy biorą tu o tej porze roku.
Na powyższych zdjęciach widać, że jednak stare tradycje nie zginęły. Ludzie tutejsi nadal dbają o swoje materialne i duchowe korzenie.

wtorek, 2 lipca 2013

Czułe spojrzenie

Znakomity wątek rozmowy - o portrecie...
Nie wiem, nie potrafię precyzyjnie opowiedzieć, dlaczego w jednych odczuwam emanację czułości, w innych - zachwyt, w jeszcze innych - ironię i wiele jeszcze odmian osobistych "widzeń"... Od czego jest to uzależnione, jak osiąga się tę rozmaitość emocjonalnych drżeń...
Kiedyś, w zamierzchłych latach osiemdziesiątych wyłowiłam w księgarni album z rysunkami niemieckiej malarki Kathe kollwitz.   Może wtedy właśnie zaczęła sie moja przygoda malarska i rysunkowa z portretem... Twarze starych ludzi, twarze ludzi biednych, obrazy macierzyństwa w ubogich izbach, ułomne ciała, studia gestu i mimiki...
Co wiedziałam na pewno - iż patrzę na świat, który nigdy w tych pracach nie został odarty z godności (a ileż tam było brudnych nóg...), nigdy nie został ośmieszony, zdezawuowany, napiętnowany. Był piękny i piękno to wynikało wprost z prawdy, rosło na jej żyznej glebie owocem dojrzałym, pełnym, zdrowym i ...przekonującym, sugestywnym.  Ten zobrazowany świat  brał mnie w posiadanie, byłam mu oddana, patrząc.
Innym przykładem są portrety Stanisława Baja - spójrzcie w necie - łatwo trafić, zanim znajdę odnośniki... 
Patrzeć na człowieka i ...widzieć CZŁOWIEKA. Znaleźć w sobie właściwą z nim relację, prawdziwe światło, odpowiednią proporcję...
Patrzeć na człowieka to jednocześnie szukać i odnaleźć siebie. 
Niezależnie od tego, co, jak i czym przetwarzamy twórczo - kreślimy autoportret...
Ryzykowna teza ????
A













____________________________________________________________________



Mój (Iwony)  kamyczek do ogródka czułości, zupełnie innej, niż ta, o której Ania pisze. 
 a może wcale nie ?



(zdjęcia zrobione na prośbę mamy Amelki)




planowanie wyjazdów

Kiedyś na wyjazd wyjeżdżałem jak przysłowiowa tabula raza. Po drodze szukałem ciekawych rzeczy, a po przyjeździe dopiero czytałem gdzie byłem i co widziałem. Wiele przez to omijałem. Teraz jest inaczej. Gdy znam już trasę to siedzę i szukam wszystkiego co warto zobaczyć.
Wczoraj dostałem książkę, która na pewno pomoże mi w poszukiwaniach miejsc koniecznych do odwiedzenia. Polecam:

poniedziałek, 1 lipca 2013

Brama "open"

To, to to, właśnie - to ! Proces !!!!! Najpewniejsze i nieustanne, w czym jesteśmy zanurzeni. Najbardziej stabilne zjawisko czasu - zmiana... Uduszę się chyba od nadmiaru myśli, jak wyjadę... Odkręcam więc wentyl odrobinkę i publikuję coś na temat - potraktujcie metaforycznie :)
 Tytuł, poza tym, który nadałam, brzmi   "o ! Grójec" . Potem będzie "kogel-Mogielnica" . Za tydzień. A wszystko po to, by powiedzieć o miasteczkach polskiego "śródziemia", "miasteczkach bez powodu", w których prawie nie słychać już dawnych zamysłów lokacyjnych, dawnych ważkich przyczyn, dla których wzrastały do świetności. O miasteczkach, które nieśpiesznie poszukują nowej tożsamości i brną w te same wszędzie furtki i bramy, okładają się kostką Bauma, nieświadome, że prawda o nich leży tuż - i - poza ostatnim betonowym krawężnikiem, że tam trzeba by przywiązać się, by dokopać się siebie, albo raczej wspiąć sie do odrębnego, znaczącego cokolwiek wizerunku.
Jak to się dokonuje ? Którędy ?
Tędy i owędy... Oto szyld świecący technicznie w starej bramie - memento tej otwartości na zmianę. Oto źródło - las anten. Płynie przez nie sygnał urabiający świadomość na jednakową papkę. Oto nieudolne próby klecenia "działalności" , obraz przetrwania w surowych naszych okolicznościach, owoc podejmowanych gdzieś daleko, daleko ważkich decyzji ekonomicznych, społecznych.... Wyczekiwanie na balkonach ze wzrokiem wlepionym w    "o ! idzie ! ale laska !"....
Na placu pyszni się ratusz klasycystyczny, odnowiono ze dwa zabytki, nieźle trzyma się późnogotycki kościół. Piotr Skarga ciągle tam naucza - strąca w otchłań piekieł jedno a wynosi w niebo drugie... czy jest słyszalny ? Czy pyta ktokolwiek o treści tych nauk ?  Miasteczko wiruje codziennością, tony jabłek przemieszczane są ciężarówkami, plantatorzy liczą mamonę - i dobrze ! Lecz kto by widział w tym wirowanie ruletki .... W jakim punkcie zatrzyma sie wskazówka, co pokaże... "Tego jeszcze nie wiadomo...."    Tymczasem jest tak, że z szyldu "perfumeria" opadają literki i nikt ich nie podnosi. A "miejsce na twoją reklamę" wisi wprost na murze więzienia. Metaforycznie ???? No pewnie !
A















A uśmiech z Grójca zostawiam Wszystkim na koniec - niech sobie wisi, aż wrócę i wszystko opowiem :)


tematy

Wczorajsza nasza dyskusja ocierała się troszeczkę o problem, o którym często myślę - co warto fotografować?
Zaglądając do różnych stron o tematyce fotograficznej natykam się na ogromną ilość zdjęć o niczym. Tu zobaczę kwiatek, tam drzewko, a tam jeszcze gołą kobietę. O ile jeszcze są to tematy pokazane w jakiś, specyficzny sposób, to jeszcze mogą być interesujące, zazwyczaj one po prostu są. Nie wiem kto, czy co kieruje myślą wielkiej rzeszy fotografujących, sprawiając, że nie widać na ich zdjęciach po prostu ludzi i tego czym się zajmują, czym żyją.
Już dosyć dawno doszedłem do wniosku, że powinienem starać się fotografować to, co jest unikalne, to czego nie będzie można zobaczyć za kilkanaście, kilkadziesiąt lat. Bo przecież i kwiatki i kobiety będą podobne w przyszłości, ale choćby piaskarzy nad Wisłą w Warszawie już nie uświadczysz. Dlatego staram się zrobić choć kilka zdjęć z lokalnego odpustu, czy jakiejś remontowanej właśnie kamienicy, która jak ta we Włocławku po remoncie straciła cały swój wcześniejszy urok.